QuillHub
QuillHub

Konizmy i kultura końska — wykład o roli konia w języku i historii Polski

31:382 спикера
31:02
длительность
9
главы
2
спикеры
6
Моменты
koniejęzyk polskipowiedzeniahistoria kultury

Спикеры

2
Спикер A96%6 реплик
Спикер B4%5 реплик

Основные идеи

5
  • Koń ma wielkie znaczenie historyczne i kulturowe dla Polski — wpływał na wojskowość, gospodarkę i obyczaje.
  • Język polski zachował bogaty zestaw powiedzeń związanych z końmi (konizmy), które przenoszą wiedzę i emocje z przeszłości.
  • Wiele popularnych przysłów ma swoje źródło w realiach życia z końmi i odzwierciedla doświadczenia pokoleń.
  • Obserwacja i troska (»pańskie oko«) są kluczowe w opiece nad koniem i mają uniwersalne zastosowanie jako metafora uwagi wobec ludzi i problemów.
  • Polskie konie były cenione w Europie; hodowla i rzędy były znaczącą gałęzią gospodarki i symbolem prestiżu.

Важные моменты

6
  • Autorka kupiła konia 20 lat temu; koń obecnie ma 27 lat — przykład osobistej pasji.
  • Zebrano 616 powiedzeń związanych z końmi — znaczna część wyszła już z użycia, ale są źródłem wiedzy kulturowej.
  • Wyjaśnienie frazeologizmu »konia z rzędem« jako odniesienia do konia z pełnym oprzyrządowaniem (symbol wysokiej nagrody).
  • Opis historycznych stad polskich liczących tysiące koni (np. stada litewskie i polskie w średniowieczu i nowożytności).
  • Omówienie przedmiotów i terminów praktycznych: rząd, podkowa, podkowiak, rumak oraz ich znaczenie kulturowe i gospodarcze.

Термины

6
konizmy — Związki frazeologiczne i powiedzenia w języku polskim odnoszące się do koni i kultury końskiej.
koń z rzędem — Pierwotnie koń wyposażony w pełne oprzyrządowanie (siodło, uprząż); idiom oznaczający bardzo cenną rzecz lub praktycznie niemożliwą do uzyskania nagrodę.
rumak — Rączy, szybki koń, historycznie pochodzący z Rumelii; w języku zachowało się określenie oznaczające pięknego konia do galopu.
pańskie oko — Metafora uważnej obserwacji i troski właściciela; dosłownie — opieka nad koniem, przenośnie — dbanie o drobne sygnały i problemy.
podkowiak — Gwóźdź służący do przybicia podkowy do kopyta; element praktyczny opieki końskiej.

Основное содержание

9 глав · 31:02
0:12

1. Wstęp: moja pasja i pierwsze doświadczenia z koniem

Спикер A0:12

Bardzo dziękuję za tak miłą prezentację. Dużo już wątków mojej prezentacji nakreślono, ale ja mam konika, a w języku polskim, jak Państwo wiedzą, mieć konika to mieć pasję. Więc mogę o tym koniku rozprawiać naprawdę długo i dlatego prosiłam tutaj panie prowadzące, żeby mi sygnalizowały upływający czas, bo jak ktoś ma pasję, to tego czasu nie czuje, jak upływa.

Proszę Państwa, 20 lat temu kupiłam sobie konia. To już jest taka moja bardzo długa przygoda z tym jednym koniem. Kupiłam siedmiolatka, dziś ma 27 lat, już takim jest końskim seniorem, ale jeszcze w dobrej formie. I to było takie spełnienie marzeń dziecięcych. Dlatego, że jako dziecko nie miałam takiej możliwości w ogóle ani jeździć konno, ani też mieć konia tym bardziej. Dlatego, kiedy już mogłam to spełnić sobie i czasowo, finansowo, to postanowiłam to zrobić.

I tak cała uradowana, no proszę sobie wyobrazić, ma życie o czymś, całe życie, żeby nie wiem, wyruszyć na wyprawę jakąś za dalekie morze, albo coś takiego zrobić nietypowego i to robicie i mówicie znajomym: "Słuchajcie, kupiłam sobie konia." I nagle się zderzyłam z takim, z taką odpowiedzią: "A po co ci ten koń? Kupiłaś sobie ziemię, będziesz orać?" Ja mówię: "Jak to, jak to, przecież będę Baśką Wołodyjowską, będę jeździć konno w ogóle po lasach, galopować." I jakoś nie widziałam takiego zachwytu nad tym.

I po iluś tam rozmowach zrozumiałam, że ten koń nie jest obecny tak w umysłach ludzi, jak mnie się wydawało, że to jest takie piękne zwierzę historyczne, że po prostu ludzie widzą konia jako zwierzę wiejskie, gdzieś tam zaprzęgnięte do pługa, do wozu. I to mnie zdziwiło. A już w pierwszych dniach, jak miałam tego konia, bo to tak, wiedzą Państwo, to jest tak: dziś nie mam konia, od jutra go mam, bo go kupiłam, a od pojutrza on chce jeść, trzeba się nim opiekować, trzeba coś z nim robić i zaczyna się ta przygoda, gdzie trzeba troszeczkę zmienić swoje życie.

Jest to przygoda, która jest nie tylko czasochłonna, ale po to się ma hobby, ale też trzeba pozyskiwać wiedzę o tym zwierzęciu. To jest ssak. Ma wszystkie te same problemy, czy potrzeby jak każdy ssak, również jak człowiek, więc trzeba wiedzieć, co je, trzeba go gdzieś umieścić, trzeba się nim opiekować, trzeba uczyć się jeździć konno, co też jest trudną umiejętnością.

I tak, proszę Państwa, ta przygoda się zaczęła, a ja natychmiast musiałam pozyskiwać informacje, a też część informacji, jak Państwo może mają jakieś inne pasje, inne koniki, to część tych informacji pozyskuje się od tych innych pasjonatów i to są czasami informacje, których się nigdzie nie doczyta. Więc jak usłyszałam gdzieś słowo "koń-koń", no to zaraz uszy nastawione, no bo coś może się ciekawego dowiem z doświadczenia innych.

I okazało się, że o koniach rozmawiają nie tylko koniarze, którzy mają konie, ale wszyscy Polacy. Ponieważ w języku naszym jest bardzo dużo powiedzeń, w których występuje koń, albo jako słowo, albo są nawiązania do konia. Czy Państwo jakieś takie powiedzenia sobie przypominają? Coś naprowadziłam Państwa na takie powiedzenie? "Koń by się uśmiał." Jakieś jeszcze? "Końskie zdrowie." "Baba z wozu koniom," że nie zgadzamy się z tym, prawda?

Ale proszę zwrócić uwagę, tylko trzy wymieniliście Państwo, tutaj wszyscy jak siedzicie. Bardzo, bardzo ciekawe, używane, ale nieczęsto się pojawia tak w tym moim teście początkowym. Proszę Państwa, żeby Państwu uświadomić, jak dużo Państwo znają tych powiedzeń i używają na co dzień, mam taki tekst, który nazywa się "galopujące konizmy."

4:47

2. Konizmy w języku polskim — powiedzenia i ich przykłady

Спикер A4:47

My Polacy dajemy konia z rzędem. Mamy końskie zdrowie, zażywamy końską dawkę leków, harujemy jak konie, stajemy w szranki, wygrywamy w cuglach albo idziemy łeb w łeb. Popuszczamy wodzy wyobraźni lub ściągamy cugle, stajemy dęba, a czasem włosy nam stają dęba. Uważamy i słusznie, że nie należy kopać się. Lubimy tych, z którymi można konie. A różnie bywa z tymi, co są kuci na cztery kopyta. Z niektórymi natomiast znamy się jak?

Lecz gdy przyjdzie nam podjąć wyzwanie, wolimy stawiać wyłącznie na dobrego konia. Warto jest też mieć czarnego konia, choć ten wcale nie musi być czarny, co więcej, wcale nie musi być koniem. Wiemy, że łaska pańska na A, wymarzony rycerz powinien dosiadać konia białego. Śpiewamy w patriotycznej piosence o koniku cisawym, lecz konia z rzędem temu, kto wie, jak on wygląda.

Darowanemu koniowi nie zaglądamy w zęby, zewsząd otaczają nas konie mechaniczne, a gdy ich zabraknie, ruszamy galopem na własnych nogach, a bywa, że wracamy jak koń do stajni. Miewamy też łańską fantazję i twierdzimy, że jak spadać, to albo z dobrego konia, jak kto woli. Chodzimy boso, ale w ostrogach. Bywa, że ktoś nas zrobi lub wysadzi z siodła. A czasami niektórych to chcemy odsuwać od żłobu.

Każdy z nas ma jakiegoś konika. I każdy, proszę Państwa, z tu obecnych dosiadał konika, bo przecież w każdym archiwum domowym są takie zdjęcia. To jestem ja w żłobku na koniku, na biegunach, a to jestem ja z moją babcią i siostrą przed warszawskim ZOO. Jeżeli nawet to nie są Państwa zdjęcia, no to są to zdjęcia dzieci, wnuczków. W każdym domowym archiwum takie zdjęcia bywają.

I proszę Państwa, ja sobie zadałam pytanie, dlaczego my tak mówimy, skąd to się wzięło, że pańskie oko konia tuczy, skoro przecież wiadomo, dosłowne znaczenie to jest bez sensu, to jest przenośne znaczenie, w dodatku każdy Polak wie, co to znaczy. Wysysamy to z mlekiem matki, używamy tych powiedzeń na co dzień, ale nie dostrzegamy tego, bo jak zadałam Państwu pytanie, to nikt nie powiedział dziesięciu. 3, 4, ale nie 600, które ja zebrałam w tych książkach. Ja, proszę Państwa, zebrałam 616 powiedzeń. Oczywiście gro z nich jest już nieużywanych, wyszło z użycia, ale one są w języku polskim i mają jakieś znaczenie i są pełne informacji z przeszłości o życiu, o wspólnym życiu ludzi i koni, które były powszechnie obecne.

W każdej czynności życiowej, w każdym zdarzeniu życiowym był potrzebny koń, nie tylko do pracy. Mało tego, koni nie używano do orania w polu przez długie wieki, zakazywano tego, orano wołami, natomiast konie były zwierzęciem, zwierzętami szlachetnymi, potrzebnymi. Przede wszystkim do tego, żeby się przemieszczać, zdobywać towary, informacje, ale oczywiście jeszcze do tego wojsko, czyli obrona własnego terytorium.

Profesor, doktor habilitowany Radosław Pawelec, językoznawca z Uniwersytetu Warszawskiego, na drugim tomie mojej książki napisał prawdę o związku konia i człowieka, przechował język polski, nie bez powodu nazywany skarbcem kultury, bo proszę Państwa, na co dzień używamy języka polskiego po to, żeby się po prostu porozumiewać. Ale we wszystkich różnych naszych związkach frazeologicznych, przysłowiach, anegdotach, które czasami przytaczamy, chcąc coś wyjaśnić w sposób taki skondensowany, czego uczymy się przez całe życie od rodziców, od dziadków. Mówił tak dziadek, mówiła tak babcia. To są zakodowane informacje o naszej kulturze i mnie to bardzo zaciekawiło.

I dziś wykład, który tu Państwu chciałabym przedstawić, to konizmy polskie, czyli te zebrane przeze mnie powiedzenia kulturowe, dziedzictwo wspólnego życia ludzi i koni. Konie żyją na wsi, ale to nie są zwierzęta wiejskie. W tym rozumieniu, jak patrzymy na kury, gęsi, świnki, krowy, to są zwierzęta dworskie, szlachetne. To jest historia dworu i ziemiaństwa polskiego, która niestety przez lata zarówno zaborów, jak i później wojny, komunizm została trochę przykryta, delikatnie rzecz ujmując. A to piękna historia kultury właśnie, która była tworzona we dworach polskich.

9:53

3. Konie w historii i gospodarce Polski — rola w wojsku i kulturze

Спикер A9:53

Podążając śladem końskich kopyt, można tak naprawdę prześledzić inaczej historię niż nas uczą w szkołach, bo to jest historia nie tylko tego zwierzęcia, ale wspólnego życia i wspólnej budowy cywilizacji człowieka. Bo proszę sobie wyobrazić, gdyby człowiek 5,5 tys. lat temu tego konia nie oswoił, nie przysposobił do współpracy ze sobą, może nasza cywilizacja by inaczej wyglądała. Bez konia było trudno żyć, a nawet umierać, pisano w pamiętnikach, kawalerzyści tak pisali.

I tą kulturę i historię, jak się prześledzi właśnie przez pryzmat konia, przez pryzmat tego, jak on przyczynił się do rozwoju cywilizacji, do rozwoju społeczeństw, do rozwoju gospodarki, a szczególnie na naszych terenach, gdzie mieliśmy doskonałe tereny do hodowli koni, zarówno tutaj, cały obecny wschód Polski, ale kresy wschodnie, gdzie powstawały olbrzymie stadniny, a przyjeżdżano tu z całej Europy oglądać nasze polskie konie i kupować je oczywiście. Byliśmy zasobnikiem koni na całą Europę.

To dopiero się zrozumie, dlaczego my jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. Dlaczego tego konika wciąż mamy w języku polskim, ale też w takiej naszej polskiej duszy. Bo mimo, że ten koń jest obecny, powszechnie, to jednak my tą ułańską fantazję i tego konia mamy ciągle we krwi. I też można poznać przez ten pryzmat anegdoty, obyczaje, wierzenia, ciekawostki z przeszłości, no i mnóstwo, mnóstwo historii.

Proszę zwrócić uwagę, że jak idziemy gdzieś do muzeum, oglądamy obrazy, albo uczymy się historii, no to zawsze mówimy o tych postaciach, o królach, o dowódcach, o wielkich bitwach, a przecież oni nie byliby tym, kim są w naszej historii, gdyby nie konie, których dosiadali. Prawda? Nie byłoby bitwy pod Wiedniem, czy bitwy warszawskiej, no może warszawska, tam dużo piechoty było, ale ułani tam odegrali ogromną rolę, ale tych wszystkich wcześniejszych bitew nie byłoby, gdyby nie konie, gdyby nie te konie, które były hodowane właśnie w wielkich ilościach, w wielkich, naprawdę niewyobrażalnych dzisiaj ilościach na terenach Polski.

Konie przede wszystkim też były piękne, a szlachta polska wzbudzała po prostu emocje swoim wyglądem. Na dowód tego mam tutaj cytat z dawnych kronik, krótki. Chorągiew Husarska bowiem wyjechała nam z obozu naprzeciw. Nie widziałem nigdy nic wdzięczniejszego od tego widoku. Szlachta Polska. Oni wszyscy na pięknych rumakach, w zbroi świetnej i błyszczącej, z zarzuconymi na plecy skórami panter, lwów i tygrysów. Wędzidła końskie są srebrne i pozłacane, a z karku końskiego zwisają srebrne naszyjniki i kółka. Jest to jazda, jakiej nie ma na świecie; żywości jej i przepychu bez widzenia własnymi oczami pojąć niepodobna.

Tak pisali kronikarze, którzy przyjeżdżali tutaj być może jako ówcześni szpiedzy, żeby rozpoznać, jak wygląda polskie wojsko, jak się prezentuje, czym dysponuje. Że było piękne, to zwracało uwagę; że było sprawne, to zwracało uwagę. Przecież przez długie czasy nasza Huzaria święciła tryumfy. Tu Państwo mają ilustrację powiedzenia "konia z rzędem". Cóż dzisiaj wie, co to jest ten koń z rzędem? To nie jest żaden nowy rząd, albo że konie, które rzędem stoją, tylko koń z całym oprzyrządowaniem, które służy do tego, żeby go dosiąść. A więc siodło, o głowie, czaprak, jakieś dery, derki dzisiaj się mówi. I ten koń z rzędem dopiero stawał się użyteczny, bo koń bez rzędu, no to stanowi trochę kłopot. Trzeba go nakarmić, ale dosiąść to tak nie bardzo. No bo na oklep to się tak nie da specjalnie na bitwę pod Grunwaldem wyruszyć. Ale koń z rzędem to tak jakby dzisiaj dostać taki samochód z pełnym bakiem paliwa, w dodatku bez limitu. Więc ten koń z rzędem stał się symbolem takiej nagrody o wielkiej wartości.

Konia z rzędem dawali sobie królowie. To był prezent, który naprawdę stanowił o nie tylko bogactwie, ale również o takim... Oddać swojego konia z rzędem to było coś. Na przykład jest taka scena w "Potopie", że Kmicic chce dać, jeżeli dobrze pamiętam, konia Rzędzianowi. I Rzędzian mówi: "A na co mi taki koń bez rzędu?" Dopiero koń z rzędem jest tą nagrodą. I dlatego w języku polskim mamy to powiedzenie, że konia z rzędem temu, kto zrobi coś, co jest praktycznie niemożliwe. Konia z rzędem temu, kto się nigdy nie spóźnił. Albo konia z rzędem temu, kto nigdy nie skłamał. Ktoś nam zarzuca, że kłamiemy, no ale kto nigdy nie skłamiał? Proszę się przyznać.

Dlaczego to jest taka wielka nagroda? Bo te rzędy polskie były takie, jak przeczytałam z tych cytatów. To jest rząd koński, który można zobaczyć w Muzeum w Krakowie. Po Hetmanie Czarnieckim siodło, uprząż, dodatkowe sprzęty. Proszę zobaczyć, jakie materiały były do tego stosowane. Proszę zobaczyć, ilu rzemieślników w Polsce musiało pracować, żeby te rzędy wytworzyć, żeby to wyhaftować złotem i srebrem. To była ogromna gałąź gospodarki, żeby ci wszyscy ludzie, którzy byli wokół dworu, to wytwarzali, opiekowali się tymi końmi. Zresztą wokół dworu były wsie; te wsie najczęściej należały do tego dworu i to były grupy ludności służebnej wobec dworu. Mieli obowiązek świadczyć jakieś usługi dla dworu, a ta grupa, która się zajmowała końmi, to byli koniarze. Dzisiaj koniarze to tacy jak ja, a wówczas byli to ludzie, którzy właśnie zajmowali się kłóciem, czyszczeniem, przygotowaniem sprzętu i oczywiście różne profesje się wykształcały, które najczęściej były przekazywane w ramach rodziny z ojca na syna, prawda? Też byli stolarze, cieśle, ale ci koniarze stanowili dużą grupę, stąd u nas jest tak popularne nazwisko Kowalski, bo tych Kowalskich było bardzo dużo. To byli ludzie, którzy kuli żelazo również koniem.

16:36

4. Stada, rumaki i pomysł na książkę

Спикер A16:36

Dziś nie zdajemy sobie z tego sprawy, jak wielką wartością były polskie konie. Były tak cenne, że zakazywano ich eksportu. W Polsce były stada po kilka tysięcy. Proszę Państwa, my jak mamy jakąś rekonstrukcję, jakiś przemarsz taki z okazji jakichś rocznic patriotycznych, to zwykle to jest 20, 30, no hola, 50 koni to już jest naprawdę bardzo dużo. Proszę sobie wyobrazić, jak wygląda stado złożone z kilku tysięcy koni. To musiało być coś magicznego i rzeczywiście przybywano do Polski to oglądać. To były stada po kilka tysięcy rączych, bażych, lotnonogich, hyżych, zwinnych, rączoskokich, pysznych koni. Takie przymiotniki odnalazłam na określenie właśnie polskich koni. Były to stada od XIV wieku; zarówno Wielki Książę Litewski Witold, brat Jagiełły, miał takie stado liczące 4 tys. koni, Król Zygmunt August w Knyszynie miał w XVI wieku 3 tys. koni. W XVII wieku słynne stado Książąt Ostrowskich 5 tys. koni były tak cenne, że zakazywano ich eksportu.

I proszę, już jest 10 minut do końca, a ja dopiero jestem na początku mojej opowieści. Dobrze, to będę musiała przyspieszać. Proszę Państwa, język polski przechowuje również emocje. I tutaj chciałam przywołać słowo "rumak", bo każdy wie, rumak, ale czy Państwo sobie wyobrażają, że jakbyście zobaczyli wóz zaprzęgnięty w konie, to byście powiedzieli, że to są rumaki? To są konie. A rumak to jaki jest? Rączy, lotnonogi, hyży, barzy, rączoskoki. To jest piękny koń. Rzeczywiście, rumaki to były konie z tureckiej prowincji Rumelia, które były sprowadzane do Polski, dlatego nazywane były rumakami. Tylko to słowo przetrwało, ponieważ były jeszcze dzianety, bachmaty, bedewia, turki, różne piękne nazwy, ale tylko rumaki w naszym języku pozostały.

Muszę tutaj niestety mijać, dlatego że właśnie czas goni. Więc rączy, rączą ucieka. Ja się zapytałam sobie pytanie, co ja mam z tą wiedzą zrobić? I powstał pomysł napisania konizmów. To jest książka, która w krótkich felietonach pokazuje znaczenie dosłowne różnych powiedzeń, ale również skąd one się wzięły, dlaczego mówimy, że pańskie oko konia tuczy.

Bo trzeba z jednej strony dosiąść tego swojego konika, popuścić wodze wyobraźni, ale z drugiej strony ze skrzydłami Pegaza napisać coś, co jest zrozumiałe. I proszę Państwa, muszę tu omijać te slajdy, choćbym mogła Państwu opowiadać i opowiadać, ale jest wiele pięknych przysłów, które wyszły z użycia i chciałabym je przytoczyć. Te, które znamy, możemy tutaj po wykładzie opowiedzieć i objaśnić.

Natomiast jest takie powiedzenie: "Konia tanio nie ceń, króla o mało nie proś." Kiedy napisałam już tę książkę, to chciałam znaleźć sponsorów. I napisałam do Muzeum Łazienki Królewskiej taki list z moimi życzeniami, żeby konie wróciły do łazienek, żeby były wykłady, żeby można było o nich opowiadać, bo ludzie ich nie znają, nie wiedzą i nie wiedzą, jaką rolę odegrały.

No i tam dużo miałam różnych pomysłów, co można w łazienkach zrobić i żeby nie być posądzoną o taką zuchwałość, mówię, muszę to jakoś ten list zakończyć, ładnie podsumować. Do tego służą nam przecież powiedzenia i przysłowia. No i napisałam do dyrektora, ówczesnego dyrektora muzeum: "Proszę wybaczyć, że proszę o tak wiele, ale jest takie dawne polskie przysłowie: 'Konia tanio nie ceń, króla o mało nie proś.'"

No i proszę sobie wyobrazić, że chyba zadziałało. Bo odbyła się konferencja z udziałem naukowców Fundacji Języka Polskiego i właśnie o, nie tylko o konizmach, ale o języku konferencja miała. Nie, nie, to był dyrektor Muzeum Łazienek Królewskich. I ta konferencja miała tytuł "Językowi wodze puścić."

Proszę Państwa, spotkałam też profesora Bralczyka, który, no wiadomo, że napisał wiele książek, docenił również moją książkę i złożył mi dedykację w mojej książce pamiątkowej i napisał tak: "Jak mówią górale, Panu Bogu udały się tylko konie i wiosna. Pani, Panie Urszulo, udały się konizmy, dowodem jest choćby moja zazdrość, że to nie ja je napisałem."

21:30

5. Koń jako symbol piękna, aforyzmy i anegdoty — 'pańskie oko konia tuczy'

Спикер A21:30

Taką recenzję dostać od profesora Bralczyka, to naprawdę można by powiedzieć staropolskim językiem: byłam szczęśliwa, jakby mnie ktoś na koń turecki wsadził. Tak mówiono kiedyś, bo konie tureckie były bardzo cenione w Polsce. Proszę Państwa, koń stworzony ku bieganiu, jak ptak ku lataniu. To jest najlepszy opis konia.

Proszę sobie wyobrazić ptaka w klatce. Koń w galopie. Wiadomo, jeden z trzech najpiękniejszych widoków na świecie: koń w galopie, żaglowiec pod pełnymi żaglami i kobieta w tańcu. To jest zwierzę przestrzeni, to jest zwierzę energii, to jest zwierzę, które naprawdę budzi pozytywne emocje.

Również pojawia się w znanych aforyzmach: "Koniom i zakochanym inaczej pachnie siano." Prawda? I spanie, i kochanie, najlepsze jest nasianie. Proszę Państwa, nasz majątek narodowy: klaczka, pszczółka, pszenica, wywiedzie z długów szlachcica, tak mówiono. To były trzy rzeczy, które były potrzebne w dawnym dworze: pasieka, pola pszenicy i klacze właśnie, które rodziły kolejne pokolenia koni.

Mówiono: "Lach bez konia jest jak ciało bez duszy." Polak rodził się i umierał na koniu. Każdy umiał jeździć konno, szczególnie mężczyzna, dzisiaj nie uświadczysz. Przez setki lat mówiono: "U nas jest z łaski nieba, żyto do chleba, len do płótna, owce do sukna, stada koni i kruszce do broni." No i to pańskie oko, które konia tłuczy.

Proszę Państwa, ostatnia już anegdota. Wiem, że czas nagli. Przychodzi jeden ziemianin do drugiego i mówi tak: "Co ty robisz, że masz takie piękne konie?" A on mówi: "Ja nic, mam w stajni kamień, który tłuczy konie."

Jak to? "Co to za bzdury mi opowiadasz, no? Chodź, to ci pokażę." Idą do stajni, rzeczywiście tam na środku stajni leży taki wielki głaz i mówi: "O, to jest mój kamień, który tłuczy konie." No ale o co chodzi? Bo kiedy moje konie jedzą, ja przychodzę, siadam na tym kamieniu i pilnuję, żeby nikt im nie przeszkadzał, żeby wszystko zjadły, żeby miały święty spokój. I to jest mój kamień, który tuczy konie.

A tak naprawdę, to państwo wiedzą, że to nie kamień, tylko to pańskie oko, które pilnuje wszystkiego, żeby było tak, jak należy. I często to wystarczy, żeby nam się i układało w rodzinie, i z dziećmi, i w biznesie, prawda? To rozumiemy.

To pańskie oko zrozumiałam, jak kupiłam konia. Bo to jest zwierzę, które naprawdę potrzebuje tylko tego pańskiego oka, które pilnuje codziennie, żeby nic mu nie brakowało. Jak to jest, to to jest naprawdę zwierzę o końskim zdrowiu. Jeżeli się tego nie dopilnuje, to to jest zwierzę uciekające, roślinożerne i też stadne.

24:28

6. Zachowania koni i geneza przysłów

Спикер A24:28

Wiadomo, że stado odrzuca najsłabsze osobniki chore, które mają jakiś problem, prawda? Więc konie nauczyły się w 50 milionów lat ewolucji ukrywać swoje problemy i udają, że im nic nie jest. Nawet jak koń kuleje, nawet jak jest chory, to udaje, że mu nic nie jest, bo by był odrzucony przez stado.

W związku z czym, to pańskie oko to jest sedno w ogóle tego powiedzenia, które Państwo na pewno wyczuwają. Jest bardzo ważne, żeby dostrzec te niuanse, że dzisiaj może to nasze dziecko jest jakieś troszeczkę markotne, albo troszeczkę smutne, albo dwa razy zakaszlało. To jest to pańskie oko, które pilnuje tych najmniejszych sygnałów, bo to najczęściej powoduje, że uchronimy się od dużych problemów.

Oblemów. I to jest takie ważne powiedzenie, które znamy, wysysamy z mlekiem matki, a ono właśnie powstało przy koniach. Te spostrzeżenia, które później zamieniły się w przysłowia, które są w naszym codziennym języku, to są mądrości życiowe Polaków. To jest nasza po prostu dusza, nasza filozofia, którą wysysamy z mlekiem matki i warto zwracać na nie uwagę i dowiedzieć się, skąd się wzięła ich pierwotna emocja, która towarzyszyła ludziom, tak silna, że się przeniosła do języka.

I Państwo nie jeżdżą konno, może wielu z Was w ogóle nie było blisko koni, a używają te powiedzenia. Proszę Państwa, jeszcze mogę długo, ale nie pozwalają mi, także...

Спикер B26:07

Czuć pasję, prawda?

Спикер A26:10

Ale to już w ramach, w ramach pytań, wyjaśnię, co to są za przedmioty.

26:16

7. Konie w wierzeniach i średniowiecznej kulturze

Спикер B26:16

Dobrze, to w ramach pytać. Dziękuję bardzo. Chciałam powiedzieć, że już we wczesnym średniowieczu wiemy z badań archeologicznych, jak ważnym zwierzęciem był koń. On był psychopomposem, czyli mamy wizerunki konia, np. na starych ostrogach, gdzie koń ma odwrócony zawsze łeb do tyłu, czyli przeprowadzał duszę do drugiego świata. Jest jednym z tych kilku zwierząt szczególnie jakby istotnych.

Również on odgrywał rolę wróżebną w niektórych miejscach, jeśli chodzi o Słowian Zachodnich. To wiemy o tym, że on wróżył, czy na przykład na jakąś wyprawę ruszać, czy nie. Ale to już może nie będę już...

Спикер A26:59

Ogromna wiedza na temat tradycji i obyczaju związanych ze średniowiecznym.

Спикер B27:05

Tak, ale one generalnie sięgają do pierwszych wieków naszej ery, jeśli chodzi tutaj o nasz etnos słowiański, tak? No bo gdzie indziej to też oczywiście był bardzo ważny towarzysz, tak? I zwierzę symboliczne. Oddaję pytania tutaj do sali.

Спикер A27:28

Ja je wykorzystam sama.

Спикер B27:30

Tak. Co to za przedmioty? Brawo, to było to pytanie.

27:33

8. Podkowy, podkowiaki i ich znaczenie

Спикер A27:33

Kiedyś można było znaleźć na wsi taką podkowę, prawda? Dzisiaj już raczej to jest trudne. Wiemy, że można być kutym na cztery kopyta. Koń kuty na cztery kopyta to jest koń, który startuje w tej chwili w najwyższej klasy konkursach. Wszystko fajnie. Warto mieć taką podkowę. Każdy, jak ma podkowę, no to szczęście, wiadomo.

Tylko problem jest, jak ją powiesić. Bo niektórzy uważają, że w ten sposób, a niektórzy, że tak. Tak, żeby szczęście do niej wpadało, a inni, żeby szczęście nie wyparowało. A kto jest kuty na cztery kopyta, to co robi? Ma dwie podkowy, brawo. Proszę bardzo. Wygrała pani podkowy.

Спикер B28:12

Proszę

Спикер A28:16

Państwa. Oczywiście, każdy by chciał taką podkowę nosić ze sobą, ale kto by to żelastwo nosił? Lepiej w domu powiesić. Ale mam dla Państwa prezent. To jest podkowiak, czyli gwóźdź, który służy do przybicia podkowy do końskich kopyt. Do jednej podkowy potrzeba takich podkowiaków sześć.

Razy 4 ku te nogi, to jest 24, ale jak jedno się obluzuje, to może sprawiać to koniowi dyskomfort. I to pańskie oko musi to zauważyć. Dlatego, że jeżeli nie zauważy, no to po prostu koń może dalej mieć problem, bo tak jak u nas obcas się rusza, czujemy, potem nas boli noga, potem biodro, potem idzie dalej, prawda? Więc mówiono tak.

Całe kraje na jednym trzymają się gwoździu. Gwóźdź bowiem trzyma podkowę, podkowa konia, koń rycerza, rycerz gród, a grody całe kraje. Ale przez ten jeden gwóźdź traci się podkowa, przez podkowę koń, przez konia rycerz, przez rycerza gród, a przez grody całe kraje. Proszę Państwa, wszystkie problemy zaczynają się od tych małych rzeczy. I od tych małych rzeczy trzeba je zacząć naprawiać po kolei.

29:33

9. Konie w historii, kulturze i muzyce

Спикер A29:33

I wiemy to z życia, ale żebyście Państwo mieli pamiątkę po dzisiejszym wykładzie, ale również tą taką... sygnał, żeby jednak ciągle o tym pamiętać, a też zamiast tej łuski karpie, którą wrzucamy do portfeli, wrzućcie tego podkowiaka, bo to konie, a nie karpie są naszym narodowym zwierzęciem i trzeba o tym pamiętać. Proszę bardzo, tu jest szkatułka, proszę sobie brać. Również dla, dla osób z domu, byleby do końca tam sali starczyło.

I jeszcze jedno. Proszę Państwa, nie jestem w stanie tutaj opowiedzieć o wszystkich przysłowiach, ale jest jedno, bo konie zapisały się w historii, zapisały się gospodarce, w historii ziemiaństwa, szlachty, w dworach. No naprawdę możemy sobie wyobrazić już, myślę po tym wykładzie, jak bardzo były ważne konie.

Ale często zapominamy o jeszcze jednej dziedzinie kultury, w której konie się zapisały. Bez końskiego ogona skrzypek nic nie dokona. Proszę Państwa, gdyby ktoś przed wiekami nie wymyślił tego przedmiotu, nie byłoby tej muzyki, która rozbrzmiewa we wszystkich filharmoniach świata. Nie byłoby Paganiniego, Moniuszki, Strausa, wszystkich. Bo ktoś wymyślił, żeby właśnie z końskiego ogona to zrobić? Bo w każdym końskim ogonie jest zaklęta muzyka.

Inny rytm, inna emocja. Niektórzy muzycy zwracają uwagę, z jakiej rasy został wykonany smyczek i z jakiego koloru włosia. Dla niektórych jest to ważne. Oni słyszą różnicę. Dziękuję Państwu za uwagę.